No to ci zagwozdka

PrezentZaproszenie na wesele to fajna rzecz. Kto nie lubi pojeść do syta, popić do dna i potańczyć do białego rana. Oprócz tego można poprowadzić parę ciekawych konwersacji. Spotkać się z dawno nie widzianą rodziną. Mniej lub bardziej lubianą, czasem nawet nie znaną. Poszaleć ze znajomymi. Poznać fajnych nowych ludzi. Żyć nie umierać. Świetna okazja na wszystko. Strój zawsze się znajdzie, jeśli nie to też fajna sposobność by zakupić coś nowego. Każdy pretekst jest dobry by powiększyć garderobę o kolejną piękną aczkolwiek mało praktyczną kreację. Może jeszcze jakaś awangardowa koszula i mucha. Wielka czerwona much, a co jak szaleć to szaleć. Fakt, są to wydatki, ale na weselicho nie chodzi się co weekend. Każdy musi poczuć że po coś zarabia. Przyjemność ważna rzecz. I jeszcze tylko ten jeden w zasadzie niepotrzebny po psujący całą beztroską radochę szczegół – ile dać na wesele ? No to ci zagwozdka. Ciemna plama w całej euforii ślubnych emocji.

Kto wie ile daje się na wesele?

 Za mało nie wypada. Obrażą się. Można w zasadzie włożyć w pustą, niepodpisaną kopertę. Ale czy tonie przegięcie. Jakaś kartka by się przydała. Domyślą się. Gorzej stwierdzą, że nic nie dostali. Za dużo, też źle. Może i młodzi się ucieszą, ale niby dlaczego, aż tak się szarpnąć. I tak koniec końców nikt tego nie doceni. Albo zapomną, albo przeinaczą. Bez sensu. Jaka kwota jest zatem odpowiednia. Czy jest gdzieś odgórnie ustalone ile dać na wesele. Czy w danym roku ktoś ustala taki przedział, widełki od – do? Biorąc pod uwagę ceny, inflacje, średnią krajową. Małe równanie i wynik który pokazuje ile daje się na wesele. Trzeba nad tym pomyśleć.

Dodaj komentarz