Przyjaźń

girlLato to sezon wesel. Ja  w tym roku dostałam pięć zaproszeń na ślub wraz z weselem. Lubię imprezy tego typu, zwłaszcza jeśli jest to święto bliskich mi osób. Inne odrzucam, grzecznie oczywiście. Nie chcę bowiem uczestniczyć w celebracji tak ważnego wydarzenia nie przeżywając go jakoś szczególnie. Byłoby to sztuczne i fałszywe. A i bawić się nie potrafię dobrze tam gdzie dobrze się nie czuje, Podstawą do dobrego nastroju są natomiast ludzie, miejsce nie ma szczególnego znaczenia. Takie miała przekonanie. Zaznaczam miałam, ponieważ, uległo ono zmianie. Wśród otrzymanych zaproszeń jedno pochodziło od koleżanki, z którą kiedyś żyłyśmy bardzo blisko, a z czasem nasze drogi się rozeszły. Tak naprawdę od dwóch lat chyba, się już nie widziałyśmy, wymieniałyśmy tylko życzenia, bo tak wypada.

Przyjaciółka serca

Z drugiej strony nic nas nie poróżniło, nie miałyśmy do siebie żadnego żalu, więc czułyśmy obie więź choćby ze względu na fajną przeszłość i masę wspólnych przygód i przeżytych emocji. Takie wspólne chwile, pierwsze miłości, radości i smutki, łączą w jakimś sensie na całe życie. A jednak czas dzieli. Zaproszenie i zaskoczyło mnie i sprawiło radość ale i zażenowanie. Najpierw pomyślałam nie ma mowy. Nie ma kontaktu, może nawet nie potrafimy już gadać jak ja będę się tam czuła. Nie znam jej obecnych znajomych, mieszkamy daleko od siebie. Robimy w życiu różne rzeczy. Tym co mnie przekonało była informacja że przyjęcie odbędzie się w domu weselnym gościniec branicki. Może to trochę płytka przyczyna, ale zgodziłam się. Słyszałam o tym miejscu same superlatywy. I zawsze chciałam tam być właśnie na weselu. Nie rozczarowałam się w żadnym calu. Gościniec branicki to najlepsze miejsce na każdą wyjątkową okazję jakie do tej pory widziałam. Miejsce, które spowodowało, że odnowiłam dawną przyjaźń. Która tak naprawdę nigdy się nie skończyła.

Dodaj komentarz