Tenis – sport królów

Dawniej elitarny, dziś jest uprawiany przez 100 milionów ludzi na całym świecie. Tenis to nie jest sport jak każdy inny. I są ku temu powody.

Wimbledon − najstarszy i najbardziej prestiżowy turniej tenisowy, który od 140 lat rozgrywany jest na trawiastych kortach na południe od centrum Londynu, przyciąga miliony widzów przed telewizorami. W tym roku fanom nie przeszkadzał nawet fakt, że termin rozgrywek zbiegał się z Euro 2016 – w końcu kto powiedział, że futbol dostarcza więcej emocji niż tenis.

Pierwszym powodem popularności tej dyscypliny jest na pewno fakt, że do uprawiania tenisa praktycznie nie ma przeciwskazań, a na kortach można spotkać zarówno małolatów, jak i seniorów. Klasy sportowe z tą specjalizacją cieszą się największą popularnością, zresztą ostatnio powstają też grupy przedszkolne. Trudno się dziwić, że zimą w dobrych klubach z szybką nawierzchnią terminy trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem, a wewnętrzne turnieje odciągają ludzi nawet od świątecznego stołu. Na pewno wpływ ma na to fakt, że w tych najlepszych klubach można spotkać nawet olimpijczyków – jak tu: https://stacjanowagdynia.pl/sporty-rakietkowe/tenis

Prestiżowy charakter dyscypliny, podkreślany w mediach, ma swoje źródła w dalekiej historii. Już z hieroglifów dowiadujemy się, że w starożytnym Egipcie zmagania przypominające dzisiejszy mecz towarzyszyły ceremoniom religijnym. W średniowieczu sporty rakietkowe pokochali zakonnicy – i to do tego stopnia, że papież musiał im zabronić gry, bo za bardzo odciągała ich od modlitwy. Nikt jednak nie mógł zakazać rozgrywek arystokratom, więc rakiety ze strunami z baranich jelit i piłeczki ze skóry stały się ważnym elementem wyposażenia francuskich rezydencji. Mecze trwały po kilkanaście godzin, bo o podziale na gemy i sety nikomu się jeszcze nie śniło. Wielu zawodników ucierpiało z powodu kontuzji i skrajnego wyczerpania – na liście ofiar tej morderczej dyscypliny znaleźli się nawet  dwaj królowie. Mało który sport wzbudzał aż takie emocje, więc jako ekskluzywna rozrywka trafił do Anglii, gdzie jego największym orędownikiem był Henryk VIII – z którego postacią łączy się termin „Royal Tennis”.

To właśnie Anglikom zawdzięczamy zmodernizowane zasady gry i szereg udogodnień, takich jak zastosowanie gumowych piłek pokrytych mechatym włóknem zamiast skóry. Rakiety i piłki były drogie – komplet kosztował 5 funtów, więc sport pozostał elitarny. Dżentelmeni grali w klubach od 1874 roku, wprowadzając szereg obostrzeń – na przykład uważali, że serwowanie z powietrza jest nieeleganckie, albo nosili na korcie tylko białe stroje (tradycja do dzisiaj przetrwała na Wimbledonie). Wbrew pogodzie, wyspiarze preferowali trawiaste korty – do dziś wszystkie 19 pokrywa preferowana odmiana − życica skrócona do 8 mm, żeby piłka nie zwalniała przy odbiciu od kortu.

Popularność tenisa poza Europą wiąże się z ustanowieniem Mistrzostw Stanów Zjednoczonych w latach ’80 XIX wieku, a 20 lat później także Australii. Od powstania Międzynarodowej Federacji Tenisa w 1913 możemy mówić o kosmopolitycznym charakterze tego sportu. Amerykanom zawdzięczamy rozluźnienie sztywnych angielskich zasad – np. wprowadzenie krótkich spodenek i spódniczek w latach ’30 XX wieku. Co ciekawe, mimo, że rozgrywki w Australian Open czy Rolland Garros cieszą się ogromną popularnością, to tylko po bilety na Wimbledon koczuje się nocami, a na trybuny kortu nr 1 zaproszenia dostają jedynie celebryci. Wokół rozgrywek wytworzyła się swoista kultura. Tradycyjnie zajada się truskawki (w ciągu turnieju sprzedaje się 28 ton) ze śmietaną i popija szampana. Równie prestiżowy i elegancki charakter spośród wszystkich sportów podtrzymują jedyne ujeżdżenie i wyścigi konne.

Elitarny, emocjonujący i dostępny – czy tenis nie jest sportem idealnym? Można grać z rodziną, z przyjaciółmi, socjalizując się, albo wybrać opcję solo na hali. Korty znajdziemy dziś w każdym większym mieście, stopniowo ich przybywa. Co ważne, nie trzeba od razu ponosić wysokich kosztów – zarówno rakiety, jak i piłki można wypożyczyć, nawet jest to wskazane, żeby wypróbować różne modele, zanim kupimy ten optymalny. W dobrych klubach, zatrudniających doświadczonych trenerów, można zawsze uzyskać poradę, a kto raz zagra, ten będzie grał nawet na emeryturze.

Dodaj komentarz